A jeśli jutra nie będzie?

Zamachowiec wjechał ciężarówką w tłum ludzi. Terrorysta wysadził się na lotnisku. Jakiś wariat otworzył ogień w szkole. Pijany kierowca wjechał w przystanek autobusowy, pełen oczekujących pasażerów. Psychopata chciał oczyścić społeczeństwo, zastrzelił kilkadziesiąt osób. Kierowca wysyłał smsa prowadząc auto, nie zauważył dziecka na przejściu dla pieszych…

Byli za młodzi, żeby umierać. Głowy mieli pełne planów i marzeń. Zginęli w drodze do szkoły, pracy, w trakcie wakacji, po imprezie, znaleźli się tam przypadkowo. W ich domach czekały na nich żony, mężowie, dzieci, przyjaciele. Nikt się nie spodziewał, to stało się tak nagle. Po prostu wyszli z domu jak zawsze. Prawie jak zawsze, bo tym razem nie wrócili.

Możemy dbać o siebie najlepiej, jak potrafimy, ale i tak nigdy nie będziemy w pełni bezpieczni, bo ostatecznie nasze życie w dużej mierze zależy od innych ludzi. Skąd wiesz, wychodząc z domu rano do pracy, że do niego wrócisz? A jeśli wrócisz, to cały i zdrowy? Albo inaczej – czy kiedy się żegnacie, masz pewność, że znów się zobaczycie?

Niestety słowa „nie znasz dnia ani godziny” w dzisiejszych czasach są przerażająco prawdziwe. Kiedy w końcu sobie uświadomiłam, że tak naprawdę NIGDY nie mogę być pewna jutra, że tak niewiele zależy ode mnie, a świat w okrutnym tempie pędzi w złym kierunku i zdaje się być nie do zatrzymania, zrobiło mi się słabo, poczułam ucisk w brzuchu i zabrakło mi powietrza. Więcej, poczułam rozpacz i napływające do oczu łzy…

Myśl o stracie bliskiej osoby jest porażająca, ale mnie zabolało coś jeszcze innego. Być może to kobieca wyobraźnia kazała mi postawić się na miejscu osoby, która właśnie znienacka i nieodwracalnie kogoś straciła, ale poczułam niemal fizyczny ból. O czym pomyślałam? O wszystkich straconych chwilach. O cichych dniach, o złości, milczeniu i niewyjaśnionych sytuacjach. O zalegających gdzieś w duszy żalach, o nienazwanych i niewypowiedzianych uczuciach. O niewyjaśnionych sytuacjach. O wszystkim, czego nie zrobiłam, choć powinnam i chciałam, ale czasami ośli upór albo duma kazały mi milczeć i czekać, nie wiadomo na co.

A jeśli już nie będę miała okazji nadrobić tego wszystkiego? A jeśli dziś widzimy się po raz ostatni? Czy będę mogła sobie wybaczyć, że wyszłam z domu bez słowa, a nasza ostatnia rozmowa przed trzaśnięciem drzwiami była kłótnią? Że nie zdążyłam jej/jemu powiedzieć, ile dla mnie znaczy? Że tyle czasu zmarnowaliśmy, zamiast wycisnąć możliwie najwięcej z każdej minuty?

Życie jest na to wszystko zbyt krótkie, zbyt kruche. Wystarczy jeden wariat albo nieodpowiedzialny kierowca i w sekundę przestaję istnieć. Zadałam sobie też pytanie, czy ja jestem odpowiedzialna i czy swoim zachowaniem szanuję cudze życie, nie narażając innych na niebezpieczeństwo…

Pomyślałam też o wszystkich moich planach i marzeniach odkładanych na nienadchodzące jutro. A jeśli jutra nie będzie? Jakie było moje życie? Ile było w nim życia, a ile czekania i odkładania na później?

Od tamtego momentu zaczęłam naprawdę cieszyć się każdą chwilą. Jeśli chcę coś zrobić, zaczynam planować albo działać, nie martwiąc się przy tym o pieniądze. Dziś są, jutro może ich nie być, dlatego właśnie dziś jest idealny dzień, żeby spełnić swoje marzenie. Za pół roku może być za późno.

Zmieniły się też moje relacja z innymi. Czasami dwa razy zastanowię się, zanim coś powiem. Nie rozstaję się z ludźmi bez wyjaśnienia sobie wszystkiego, nigdy w negatywnych emocjach. Codziennie rano przytulam się do Niego i mówię, jaki jest dla mnie ważny.

Warto zatrzymać się i zastanowić nad swoim życiem. Być może jest to drastyczna metoda, ale dla mnie okazała się być kubłem zimnej wody. Nie chodzi o życie w strachu, z obsesyjnymi myślami, nie wychodząc z domu. Losu nie da się oszukać, a śmierci uniknąć. Wszystkich kiedyś nas to czeka,  śmierć jest nieodzownym elementem życia. Pytanie, jak uda się nam wykorzystać nasz czas. Strach zatrzymuje nas przed spełnianiem marzeń i podejmowaniem ważnych decyzji, ale czy warto odkładać je na później? A może by tak zacząć żyć pełnią życia?

Udostępnij

2 thoughts on “A jeśli jutra nie będzie?”

  1. To wszystko prawda… My ludzie często odkładamy na później – wszystko – bycie z Najbliższymi, realizację marzeń, małe przyjemności. Ciągle gdzieś biegniemy i zatracamy poczucie rzeczywistości. Warto się zatrzymać, przytulić, pocałować. Być tu i teraz – spełniać pragnienia, kochać i wyrażać własne zdanie. Świat pędzi do przodu, a jutro jest tylko jutrem, które może nie nadejść.
    Chciałabym żyć pełnią życia, czerpać z niego każdego dnia, cieszyć się każdym momentem. Nadal się tego uczę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *