A Ty? Szanujesz siebie?

Udostępnij

Wchodzę na fejsa. Przewijam newsy na głównej i dostrzegam zastanawiające zjawisko.

Zrobiła to moja koleżanka ze studiów i sąsiadka. Nauczycielka i kierowniczka schroniska. Dziewczyna znajomego i od lat niewidziana kumpela ze szkolnej ławki. WTF – myślę tylko, ale tym razem na myśleniu się kończy, nie mam weny na googlowanie o hasztagach, które pojawiły się w ich postach: #jatez #metoo.

Kilka dni później z rana włączam telewizję śniadaniową i doznaję olśnienia. Wszystko jasne. Po latach wypłynęła hollywoodzka afera, o której oczywiście słyszałam kilka dni wcześniej, a nawet zdążyłam już o niej zapomnieć – bardziej lub mniej znany i lubiany producent filmowy oferował aktorkom drogę do sławy przez własne łóżko. Wiele kobiet oskarżyło go o molestowanie, a nawet gwałt.

Rozpętała się burza, w sieci i realu, na temat przedmiotowego traktowania kobiet i różnych form molestowania. Eksperci tłumaczą, że wszystkie doświadczyłyśmy takich zachowań, choć tylko 80-90% z nas otwarcie się do tego przyznaje. Problem jest zatem dość (!) powszechny, choć oczywiście znaczna część mężczyzn go bagatelizuje i komentuje w rozmaity sposób, co momentami ociera się o komedię. Jeden powie sama chciała, drugi – była zbyt wyzywająco ubrana, trzeci, że kłamie, bo takiej to nikt nawet kijem nie dotknie. Pozostawię to bez słowa komentarza.

Nasze społeczeństwo wyrasta z patriarchatu, nic więc dziwnego, że my, kobiety, wciąż traktowane jesteśmy przedmiotowo. Nawet religia mówi o tym, że żona należy do swojego męża, któremu oczywiście powinna być posłuszna. Idę o zakład, że miną wieki, a część facetów zamiast człowieka, któremu należy się szacunek, po drugiej stronie wciąż będzie widziała tylko fajne cycki i zgrabny tyłek. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że grono mężczyzn, kierujących się w życiu czymś więcej, niż tylko instynktem, będzie się sukcesywnie powiększać.

Ja jednak nie o tym. Traktują nas przedmiotowo nie od dziś. Szlag mnie jednak trafia, kiedy z billboardów krzyczą do mnie kampanie kipiące nierzadko wulgarną nagością, co interesujące – zupełnie niezwiązaną z reklamowaną branżą. Do dziś najbardziej rozbawia mnie grafika reklamowa pewnego SKUPU ZŁOMU, którego twarzą jest rozebrana dziewczyna z pasem amunicji na ramieniu. Próbowałam nawet dzielnie wydedukować, co autor miał na myśli, ale jedyną konotacją była reklama skupu czołgów, co zapewne nie było celem kampanii.

Do czego zmierzam? A no do tego, że wiele z tych kampanii przygotowuje nie kto inny, jak kobiety właśnie. Inaczej – przygotowujemy MY, kobiety. I to mnie najbardziej zaskakuje, a przy tym również smuci…

Niektóre z nas ciałem chcą kupić lepszą posadę, nadzianego męża, grubszy portfel albo, o zgrozo, nowe jeansy. Jeśli nie mamy pomysłu, jak załatwić coś przy użyciu głowy, załatwiamy to ciałem. Działa? Działa, jeśli po drugiej stronie stoi facet. Niestety każdy kij ma dwa końce.

Jeśli same nie będziemy się szanować – kto to zrobi? Jeśli same będziemy traktować siebie, własne ciała, przedmiotowo, dlaczego mężczyźni mają przestać? Jeśli córka widzi mamusię, załatwiającą coś głębokim dekoltem albo zgrabnym tyłkiem, dlaczego nie ma pójść w jej ślady?

Absolutnie żadnej z nas nie życzę spotkania na swej drodze chama i prostaka, który bezczelnie przekroczy granicę, choć uniknięcie takiej sytuacji jest prawdopodobnie niemożliwe. Oczywiście, że nie ma prawa nas obrazić ani dotknąć, choćbyśmy przechadzały się nago. Jednak ktoś mądry kiedyś powiedział, żeby zawsze zaczynać zmieniać świat od samego siebie. Jeśli my same nie zaczniemy się szanować i walczyć o szacunek innych, nikt tego za nas nie zrobi.

 

20 thoughts on “A Ty? Szanujesz siebie?”

  1. Hmm… trochę tak a trochę nie. Bo mieć szacunek do siebie samej do wielka rzecz, niezwykle ważna i od szacunku do siebie wychodzimy z szacunkiem do ludzi. Jednak na swojej drodze spotykamy osoby, które nie mają zielonego pojęcia o szacunku do kogokolwiek i w tej sytuacji można niechcący kogoś skrzywdzić bo obarcza się go winą za doznane krzywdy. Trudny temat i bardzo delikatny ale zdecydowanie należy o nim pisać i pamiętać, że jak same o siebie nie zadbamy to raczej nikt tego nie zrobi.

  2. Jako singielka zwykłam narzekać, że nie ma już na świecie porządnych facetów (takich na męża) – wszyscy szukają kogoś do łóżka, na jeden raz. Skąd się wzięli ci wszyscy faceci – min. stąd, że my im kobiety na to przyzwoliłyśmy. Dlatego zamiast narzekać zaczęłam stawiać większe granice 😉 a męża znalazłam 🙂

  3. Z tym szacunkiem do siebie to coraz ciężej. Tyle kobiet do mnie przychodzi i opowiada o życiu. Czasem trudno pojąć ich postawę, a e z czasem pracują nad sobą, wierzą w siebie i potrafią zacząć się szanować i wtedy inni zaczynają na nie patrzeć ze zdziwieniem, Co im się stało?

  4. A wiesz przypomniały mi się słowa profesorka od etyki – dlaczego na wystawach samochodowych wypina się dziewczyna a nie facet ? Seks sprzedaje wszystko. Ma wywołać pożądanie. Trochę wypowiedź skróciłem. Samo to, że kobiety kręcą tego typu historie na bilbordy już „coś” nam o tym mówi. I pytanie trafnie postawione – Szanujesz siebie ? Jaka będzie odpowiedź kobiet a agencji już wiem – pokrętna.

  5. Oczywiście nie na wszystkie rzeczy mamy wpływ i nawet jak będziemy się szanować to akcja #metoo jest mega ważna, jednak masz rację. Zewsząd bije seks. To my, kobiety, zgadzamy się być tak prezentowane. To my zgadzamy się pokazywać ciała i podejście do samych siebie. To my zezwalamy na wiele zachowań. Jedna, druga, piętnasta, tysięczna. A potem odbija się to na Bogu ducha winnej innej istocie. Niestety.

    Ładnie napisany tekst.

  6. Pamiętam sytuację, na która nie miałam wpływu… Autobus, tłok. Miałam przyzwoitą biurową spódnicę ołówkową, na równi z kolanami. Ten tłok w autobusie, niepokoił mnie. No i… poczułam czyjąś rękę między nogami… Nawet nie umiem opisać tego, co czułam wtedy, co czuję na wspomnienie tej sytuacji. Obejrzałam się oczywiście, stał za mną facet z tzw. wywieszonym ozorem. Było mi źle, przesunęłam się zaraz po obejrzeniu się. To było okropne… I teraz odwołując się do Twojej słusznej treści wpisu – można siebie szanować, bardzo mocno, wierzyć w siebie, być przyzwoitym, nie kusić niczym a zobacz…

  7. „Jednak ktoś mądry kiedyś powiedział, żeby zawsze zaczynać zmieniać świat od samego siebie. ” No oto to! ALE tu musi być człowiek/kobieta , która zna swoją wartośc, która nie startuje z pozycji strachu (przecież większość złych ludzkich decyzji wynika ze strachu) oraz własnego ego-próżności( lwia część decyzji, nawet 99,99% jest podyktowana egocentryzmem) . Tu należy pracę u podstaw – można mówić kobietom „Domagaj się swego!”, „Walcz o szacunek!” – ale jeśli to nie ma solidnych fundamentów, to pozostawi tylko sfrustrowaną i wściekłą samicę, która wymysli równie niemądre hasło reklamowe „Dziewczyny rządzą”.

  8. Ja już swoje zdanie na temat akcji wyraziłam w ostatnim wpisie. Ty poruszyłaś inny, równie wazny temat… seksualizacji życia codziennego i mediów. Jeszcze dorosłe kobiety…. a niech sobie robią, co chą, ale wpychanie małych dziewczynek w obcisłe kiecki i pantofelki na obcasikach drażni mnie na potęgę!
    Bardzo dobry i ważny tekst!

  9. A mnie nieco drażni to, że nagle wszystkie panie się przyznają do tego, że były molestowane. Nie zrozumcie mnie w zły sposób – czy trzeba było tej całej afery w Hollywood by zacząć o tym mówić?

    1. Tak to już w życiu jest, że do pewnych rzeczy potrzebny jest zapalnik. Może potrzeba było siły grupy? Trudno w pojedynkę walczyć z wiatrakami, tym bardziej przyznać się do takich doświadczeń. Obawiam się tylko, że akcja i tak spełznie na niczym, bez realnego wpływu na świadomość społeczeństwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *