Ciastka zlepione miłością

Powoli robi się zimowo, grudniowo i świątecznie. W ostatnich latach coraz częściej zastanawiamy się, czy przypadkiem za bardzo nie zatracamy się w zakupowym szaleństwie, gubiąc przy tym prawdziwe znaczenie Świąt Bożego Narodzenia i całego okresu poprzedzającego je.

U mnie grudzień wygląda inaczej. To najczęściej sentymentalna podróż do wspomnień, zapachów i smaków dzieciństwa. Dzieciństwa, pamiętającego zaspy śniegu, ślizgawki na lodzie i szaleństwo na sankach. Jednym z takich wspomnień i jednocześnie smaków są ciastka babci, pieczone tylko raz w roku. Odkąd babci już z nami nie ma, pieczemy je co roku na Mikołajki. Ot, taka nasza rodzinna tradycja. Żeby było ciekawiej, ciastka właściwie nie mają w sobie nic szczególnego – nie powalają smakiem, aromatem czy wyglądem. Nie zawierają w sobie żadnych szlachetnych składników, nie kryją cukierniczych tajemnic. Ale mają w sobie magię – są wehikułem czasu, który przenosi nas we wspomnienia, wywołuje uśmiech na twarzy i to dobrze nam wszystkim znane, uczucie ciepła na sercu… Tak więc nasze świąteczne ciastka są naprawdę wyjątkowe, zlepione ze wspomnień o miłości i rodzinnym cieple. Co więcej, jest przy nich tyle pracy, że nie da się ich upiec w pojedynkę. Takim sposobem babcine ciastka do wspólnej pracy angażują całą rodzinę. Każdy z radością pełni swoją funkcję, podjadając co chwilę po kryjomu a to świeżo upieczone, jeszcze gorące ciastko, a to czekoladowy lukier i kolorową posypkę. W kuchni na kilka godzin robi się tłoczno i głośno od śmiechu, wypełniającego cały dom i wszystkie serca.

Takie wspólne, kilkugodzinne pieczenie ciastek to również czas wspomnień i opowiadania sobie historii, które mimo, że wszystkim znane, wciąż są tak samo zabawne. A to o psie, który pewnego roku w nocy zakradł się do butów wypełnionych Mikołajkowymi słodyczami i zostawił po swojej wizycie puste papierki (jakież było wtedy nasze zdziwienie!), a to o ciastkach ukrywanych przed łakomczuchami, czy świątecznych prezentach, które mimo przemyślnych kryjówek  mamy i tak zawsze zostały odkryte przed czasem. Ktoś powspomina Mikołaja-sąsiada, budzącego postrach wśród dzieci, ktoś inny zdradzi swoją świąteczną tajemnicę sprzed lat.

A ciastka w tym czasie rosną, chłonąc te wszystkie rodzinne historie…

Byłoby pięknie, gdyby każda rodzina miała choć jedną taką grudniowo-świąteczną tradycję, ważniejszą niż wszystkie prezenty znalezione pod choinką. Tradycję, łączącą ludzi ponad wszystkimi podziałami, za to sprawiającą, że zwyczajnie chcemy być razem, bez względu na wszystko inne.

 

Udostępnij

1 thought on “Ciastka zlepione miłością”

  1. Właśnie dzisiaj upiekłam nasze ciastka,a właściwie Filipowe,bo pierniki będą jego tradycją grudniową. A te babcine będą po niedzieli.Rzeczywiście,nie ma w nich nic specjalnego.Ale niesamowite jest to,że po prostu są nasze.Piekąc je,widzimy babcię,rozpalającą ogień w piecu chlebowym i dziadka-łasucha,który wyjada czekoladowy lukier i posypkę.I tu właśnie jest ich magia…
    Pięknie piszesz o tym,co bliskie Twemu sercu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *