Dogonić marzenia

Udostępnij

Pomysł pojawił się dość niespodziewanie – kolega miał osiem słodkich maluchów do oddania w dobre ręce. Początkowo nawet nie zastanawiałam się nad tym na dłużej, zaprogramowana na zaczekanie z tą decyzją do czasu, kiedy mieszkanie w centrum miasta zamienię na dom z ogrodem. Wszystko uległo zmianie, kiedy zupełnie przypadkowo miałam okazję potrzymać jednego z nich. Coś we mnie zakiełkowało i nie pozwalało o sobie zapomnieć. Ł. dość sceptycznie podchodził do tego nieoczekiwanego pomysłu – powiększenia rodziny o kolejnego członka nie było w naszych planach na najbliższe miesiące. Owszem, kiedyś o tym rozmawialiśmy, ale po rozważeniu wszystkich za i przeciw, decyzję odsunęliśmy w czasie o kilka kolejnych lat. A tu nagle taki dylemat.

I znowu dyskusja, rozważanie wszystkich możliwości i scenariuszy. Pies totalnie przeorganizuje nasze życie, będzie dodatkowym obowiązkiem i odpowiedzialnością. Zdemoluje nam mieszkanie? I co na to nasze rozpieszczone kocisko?

Na pomoc przyszła nam myśl, że przecież zawsze o tym marzyliśmy – odkąd pamiętam, oboje nie mogliśmy doczekać się dnia, kiedy pod nasz dach będziemy mogli przygarnąć jakiegoś psiaka. W podjęciu decyzji pomogła mi również właścicielka niesamowitego Patyka, którego zabrała do siebie ze schroniska – uświadomiła mi, że w życiu nie warto czekać i w nieskończoność odkładać decyzje na później. Zamiast za pięć lat zdecydować się na psa, można od pięciu lat mieć takiego cudownego przyjaciela, przy okazji dając mu dom.

Maluszek jest już u nas ♥

 

I tak to właśnie jest z marzeniami i ich spełnianiem. Niby na liście marzeń jest od zawsze, a jednak z jakiegoś powodu wciąż na niej pozostaje. Jak to się dzieje, że zamiast kupić bilety na podróż, o której śnimy od lat, tylko wspominamy o tym od czasu do czasu? Może brakuje nam odwagi i wiary w siebie? A może to wcale nie jest nasze marzenie?

Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia. Z tego też powodu w moim przypadku szybko stają się planami, wprowadzanymi w życie na bieżąco. Oczywiście ich lista nigdy nie pustoszeje, za to ich urzeczywistnianie sprawa mi ogromną radość. Czasami upływa sporo od czasu od momentu „chciałabym” do „zrobiłam”. Jedne z nich wymagają nakładu finansowego, inne odwagi, jeszcze inne wyjścia ze strefy komfortu. Mogłoby się wydawać, że nie ma nic przyjemniejszego, niż spełnianie własnych marzeń, ale być może właśnie wysiłek, który musimy włożyć w działanie, czasami nas przed nim zatrzymuje.

 

 

Patrząc na to z innej perspektywy, można by się zastanowić, na ile w życiu spełniamy własne potrzeby, a na ile oczekiwania innych. Wystarczy spojrzeć na postanowienia noworoczne – znaczną większość z nich stanowią cele wspólne dla wielu osób – szczupła sylwetka, nauka języków obcych, sport, zdrowa dieta… To samo w pracy – bierzemy na siebie więcej obowiązków, podejmujemy się nowych projektów, angażujemy w dodatkowe działania. Rzecz w tym, że dążenie do celów, które nie są nasze, zazwyczaj kończy się fiaskiem. Wszyscy wokół biegają i zdrowo się odżywiają, chudną i mają idealne sylwetki, zróbmy to i my. W ten sposób bardzo łatwo zaczynamy żyć cudzym życiem i spełniać oczekiwania społeczeństwa, naszych partnerów i szefów, ale nie własne. Pod wpływem presji zewnętrznej, a często i wewnętrznej (wmawiając sobie, że coś musimy) składamy nierealne obietnice. Dodatkowo, próbując realizować cudze cele i marzenia, brakuje nam motywacji tak niezbędnej w działaniu.

Jakie więc wnioski? Najpierw trzeba się porządnie zastanowić, czy faktycznie chcemy nauczyć się jeździć na desce, zdobyć patent żeglarski albo biegać maratony. Zapytać siebie, co mną kieruje? Wewnętrzna chęć, czy presja otoczenia i aktualna moda? Ważne, żeby odróżnić nasze pragnienia od pogoni za tym, co aktualnie na czasie i zobowiązujące. To, co należy zrobić później, w  kilku prostych słowach najlepiej opisał ks. Jan Kaczkowski:

Zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje.

Jeśli więc zwlekasz z realizacją jakiegoś marzenia i odkładasz je na jutro, a tak naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, by spełnić je już dziś, zrób to – zdobądź bilet na koncert, zapisz się na kurs tańca, wykup skok ze spadochronu, zaplanuj podróż życia…

Moje wielkie marzenie spełniło się właśnie dziś 🙂

 

9 thoughts on “Dogonić marzenia”

    1. Witam w gronie zakochanych 🙂 Bardzo ważne, żeby o tym pamiętać… To my sami mamy wpływ na spełnianie naszych marzeń, więc nie warto czekać na uśmiech losu i dar z niebios 🙂 A przyjmując taką bierną postawę łatwo przegapić nadarzające się okazje…

  1. Boziu. Jaki. Słodziak. :O

    Mój chłopak strasznie chce psa, a ja wynajduję 10 racjonalnych powodów przeciw. Może niesłusznie. Może Ty masz rację. Mieć psa nie jak będziemy mieli większe miekszanie, tylko teraz? Mam poczucie, że kwestie finansowe wstrzymują mnie przed realizacją wielu rzeczy, ale może to tylko wymówki? Sama nie wiem…

    1. U nas było odwrotnie… mimo to dawałam się przekonać tym racjonalnym powodom. Ale z drugiej strony byłam, byliśmy pewni, że kiedyś chcemy mieć psa. Więc prędzej czy później trzeba się ze wszystkim zmierzyć. Zakochałam się w tym maleństwie 🙂 Czasami spontaniczne działanie jest o wiele lepsze niż chłodne kalkulacje 🙂 No i kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa! 🙂 Pozdrawiamy serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *