Jesienią

Udostępnij

Jestem staroświecką romantyczką. Beznadziejny przypadek jak na te czasy. Marzy mi się wielka przestrzeń z miejscem na moją własną zadumę. W cierpieniu i bólu jestem dużo bardziej twórcza niż w pełni szczęścia. Uwielbiam zaszyć się gdzieś zupełnie sama i zapomnieć o całym świecie. Uwielbiam zapach druku i bibliotek. Najchętniej piszę na papierze, w kąciku jakiejś przytulnej kawiarni. Spokój odnajduję w miejscach dawno zapomnianych lub jeszcze nieodkrytych. Może powinnam była urodzić się kilka stuleci temu?

Jest jednak taki czas, najbliższy mi, kiedy bardziej czuję siebie. Jesień.

To teraz spacery są najpiękniejsze. Wśród kolorowych liści, spadających na głowy i miękko ścielących się pod stopami. Pachnących przemijającym latem i ostatnimi promieniami słońca. Jesienią uwielbiam wyjść z domu na kilka godzin, zapodziać się w parkach i kawiarniach, rozgrzać się kubkiem gorącej czekolady, zasiedzieć na ławce, zajrzeć w dawno nieodwiedzane miejsca.

Lubię powspominać minione jesienie, by przypomnieć sobie wszystkie zmiany, które na ich przestrzeni zaszły w moim życiu. Lubię zatrzymać się na chwilę, wyłączyć i stanąć z boku, popatrzeć na swoje życie. Zaplanować kolejne wspaniałe podróże, zaktualizować listę marzeń, przemyśleć plany na kolejny rok.

Jesień to czas mobilizujący mnie do największych zmian w moim życiu – wiele najważniejszych decyzji podjęłam właśnie w tym okresie.

Jesienią więcej czytam, chętniej ćwiczę, szybciej chodzę spać i częściej gotuję. Z radością odkopuję przepisy na ulubione muffinki, ciastka i pierniki. Eksperymentuję też nowymi przepisami, co spotyka się z ogólnym entuzjazmem moich prywatnych testerów smaku.

Upijam się nowo odkrytymi smakami herbat, pijanymi najchętniej w wielkim, fantazyjnym kubku, z dodatkiem miodu, imbiru i cytryny. Z takim kubkiem obowiązkowo wskakuję pod koc, by nadrobić filmowe zaległości z minionych miesięcy. Na seanse przychodzi również moje Futro, a teraz zapewne pojawi się też Lusia.

Cieszę się długimi, jesiennymi wieczorami, które jak żadne inne zachęcają do odświeżenia przykurzonych słowników z czasów studiów.

Uwielbiam wyprawy z aparatem fotograficznym, choć najfajniejsze kadry dostrzegam akurat wtedy, kiedy nie mam go przy sobie.

Jesienią wspominam częściej dziadków, wspólne spacery na groby bliskich, popołudniową kawę, sernik na zimno i grzanie się przy piecu kaflowym. Przekorny uśmiech babci i ciepłe dłonie dziadka.

Z sentymentem oglądam zdjęcia i po raz pierwszy od miesięcy ukradkiem zerkam na listę planów i celów na mijający rok. Co jeszcze zdążę zrealizować?

A kiedy zabraknie słońca, a opadnięte liście stracą kolory, kiedy minie złota jesień, a drzewa zaczną nieprzyjaźnie straszyć łysymi koronami, kiedy nadejdzie pora zimnych wiatrów i ulewnych deszczy, wtedy zaszywam się z Nim pod kocem na długie godziny i jest mi tak jakoś lżej, cieplej na sercu. Tak, jak jest mi tylko jesienią.

10 thoughts on “Jesienią”

  1. błagam, przyciemnij trochę te litery, bo ja ślepy i ostro się musiałem natrudzić, żęby cokolwiek zobaczyć, w tym wpisie, który jest bardzo przyjemny do czytania, ale ta czcionka zabiła we mnie chęć na więcej.;/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *