Lepszy model? Dostępny od ręki!

Udostępnij

Popsuł się? Znudził? Zestarzał? A może nie jest już modny? Wszystko jedno, co, kto, gdzie i jak… Na śmietnik z nim! Po co się męczyć z naprawą? Czy jest sens wkładać siły w reanimację, kiedy za kilka minut, godzin, kilka krótkich chwil można mieć nowy, nieużywany, za gotówkę lub na raty?

Wkładanie wysiłku w cokolwiek nie jest domeną naszych czasów. Spektrum tego zjawiska jest dość szerokie – zarówno dotyczy niemodnych sprzętów i mebli, jak i „psujących się” relacji międzyludzkich i związków.

Po co komu naprawianie albo broń Boże odnawianie mebli? Przecież w zasięgu ręki jest szwedzki market, oferujący najnowsze modele w atrakcyjnych cenach. I pal licho skandynawską instrukcję – jakoś się da, byle mieć nowe, pachnące produkcją i powszechnością. To nic, że w każdym domu ta sama kanapa, dzieci bawią się identycznymi zabawkami, a ich mamy gotują w niemalże identycznych kuchniach, skrojonych przez tego samego projektanta. Ktoś powie, że tak taniej, że mniej zachodu, że przywiozą i wniosą, a z naprawianiem i odnawianiem kupa roboty. Racja, trudno się nie zgodzić. Ja sama należę do rzeszy ludzi zaopatrujących się w takich miejscach.

Pewnie wszystko byłoby ok, gdyby ta tendencja nie przekładała się na inne sprawy…

Popsuł Ci się przyjaciel? Powiedział coś, co Ci się nie spodobało? A może był przy Tobie, dopóki wszystko świetnie się kręciło, ale zniknął w obliczu kłopotów? Trudno, znajdziesz sobie lepszego. Mało to masz znajomych na Facebooku? Do wyboru, do koloru. Proszę bardzo – kilka kliknięć i już masz nowego „przyjaciela”. Do kolejnej kłótni lub nieporozumienia. Przecież nie ma sensu nic sobie wyjaśniać, rozmawiać, dyskutować, próbować zrozumieć swoje potrzeby i oczekiwania. To kosztuje zbyt wiele wysiłku.

Idźmy dalej. „Popsuć” może się również mąż. Albo i żona, dlaczego by nie. Popsuł się, popsuła, nie nadaje się do dalszego użytku. Fakt, może i kiedyś się kochaliście, ale teraz od słowa do słowa i cóż… chyba jednak do siebie nie pasujecie. Czyli rozwód. Najlepiej raz dwa, póki nie ma jeszcze dzieci. Są? Przeżyją! Nie wy pierwsi, nie ostatni….

Czy nasze dzieci będą jeszcze wiedziały, co to „złote gody”, pięćdziesiąta rocznica ślubu? Moi dziadkowie, jedni i drudzy, mieli szczęście przeżyć ze sobą ponad 50 lat. Nie powiem, że wyłącznie w szczęściu i radości, bo z pewnością przeszli wiele trudnych chwil, kiedy nie mogli na siebie patrzeć. Ale wyobrażam sobie, że wtedy zaciskali zęby, bo nie przyszło im do głowy wymienić się nawzajem na lepsze modele. Wyciągali do siebie rękę, szukali kompromisu i łatali dziury. W czasach rozpadających się małżeństw, separacji i rozwodów  to wszystko wydaje się być abstrakcją.

Może czasami warto się zatrzymać i jednak włożyć trochę wysiłku w naprawienie starego? Może będzie to bardziej wartościowe niż nówka nieśmigana? Ta nówka też się kiedyś zużyje i odmówi posłuszeństwa, nowy przyjaciel w końcu zawiedzie pierwszy raz, a nowy partner z czasem zrani.

„Popsułam się” kiedyś mojej przyjaciółce. Długo nie potrafiłyśmy wyciągnąć do siebie ręki, ale przełamałyśmy się. Dzisiaj obie jesteśmy sobie wdzięczne, że wtedy zdobyłyśmy się na ten gest, że chciało się nam spróbować jeszcze raz. Teraz wiem, że to przyjaźń do grobowej deski.

Uwielbiam też nadawanie nowego życia przedmiotom, czasami zupełnie w nowej funkcji. Oczywiście znajdziecie u mnie również szwedzkie mebelki, wcale się nie wypieram. Ale z całego mojego dobytku najbardziej dumna jestem z toaletki mojej babci, kiedyś obrzydliwie musztardowej, dziś będącej perełką w moim nowoczesnym mieszkaniu. Uwielbiam wyobrażać sobie, czego była świadkiem, jakie skarby skrywała, kto przeglądał się w wiszącym nad nią lustrze…

8 thoughts on “Lepszy model? Dostępny od ręki!”

  1. No i tak to właśnie jest…. szalony konsumpcjonizm- przedmiotów, relacji, związków. Szybko się przejadamy i bez obaw sięgamy po nowy. jakiś czas temu publikowałam tekst o dzisiejszych związkach, miał podobną wymowę, dlatego te rozważania są mi bardzo bliskie.
    Fajnie piszesz no i najważniejsze… wnikasz wgłąb człowieka.
    Bee zaglądać z przyjemnością.

  2. Hola,hola!Powiało stanowczością i …grozą…Masz absolutną rację,zgadzam się z Tobą.Całe szczęście,że nie piszesz o wymianie dzieci na inne.Pozdrowienia!!!!!! Czekam na kolejny wpis.Może jakaś bajka…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *