Matka Polka czy karierowiczka?

Zbliża się Dzień Kobiet, a więc szał kupowania kwiatów i czekoladek przez naszych mężczyzn i kolegów. Padnie wiele miłych słów, szczerych lub nie, wyrazów uznania i podziękowania…  Ale co właściwie znaczy, być kobietą  w dzisiejszych czasach? Czy coś się zmieniło na przestrzeni ostatnich lat? Czy wcześniejsze modele i wzorce wciąż obowiązują?

W Rosji idealną można być na dwa sposoby, dążąc do jednego z dwóch powszechnie przyjętych wzorców: wśród młodszych pokoleń zdecydowanie wygrywa trend bycia  piękną i atrakcyjną kobieta, niezależną i samodzielną kocicą. Do lamusa wciąż jednak nie odszedł typ „robotnicy” z gromadką dzieci, przeżywający prawdziwy rozkwit w czasach komunizmu.

W Niemczech dla odmiany już kilkadziesiąt lat temu kobiety przestały być postrzegane wyłącznie w rolach żon i matek – zajmują wysoką pozycję w tym kraju, nie spotykając na swojej drodze barier ani prawnych i kulturowych,  ani w wyborze kształcenia czy sposobu życia.  Symbolem przełamania tradycyjnych wzorców może być Angela Merkel, wywierająca wpływy również na całą Europę.

W Japonii dominują dwa podstawowe wzorce kobiecości: pełnoetatowa gospodyni domowa oraz office lady (OL), pracownica biurowa, parząca kawę kolegom do czasu wyjścia za mąż i stania się pełnoetatową gospodynią. Granica między światem męskim i żeńskim jest nieprzekraczalna, co determinuje sam język, którego sposób używania uzależniony jest od płci.  Japonki muszą być ciche i posłuszne, podporządkowane mężczyznom. Nieprzypadkowo Japonia słynie ze zmysłowych gejsz, całe życie poświęcających na naukę spełniania pragnień mężczyzn.

A w Polsce? Mam nieodparte wrażenie, że u nas wciąż pokutuje stereotyp „matki Polki”, która chętnie rezygnuje z pracy na rzecz wychowywania gromadki dzieci (choć gromadki stały się rzadkością) i z uśmiechem oddaje się codziennym obowiązkom. Z radością znosi trudy macierzyństwa, łatwo przychodzi jej godzenie wszystkich obowiązków i broń Boże nie powinna narzekać! Niestety nieodzownym elementem tego wzorca jest podporządkowanie się mężczyźnie, uzależnienie się od niego jak od pana i władcy, który ma prawo do wszystkiego. A kobieta powinna odczuwać radość z bycia jego żoną i matką jego dzieci. Kropka. Co prawda równolegle kobiety zaczynają być niezależne, stawiać na siebie i swój rozwój, zdobywać świat i spełniać swoje potrzeby.

Różnie się na to patrzy. W społecznościach wiejskich wciąż brakuje akceptacji  dla życia w wolnym związku, wybierania kariery lub chociaż zawodu, który koliduje z posiadaniem rodziny. Nie do pomyślenia jest sytuacja, kiedy ojciec zostaje z dziećmi w domu, a kobieta po porodzie wraca do pracy. A nie chcieć mieć dzieci W OGÓLE zupełnie nie wypada, najlepiej wcale o tym nie wspominać, jeśli nie chce się zostać publicznie ukamienowaną.

Pomiędzy tymi dwiema skrajnościami powstaje na tyle ogromna przepaść, że nie sposób wyobrazić sobie obie kobiety na wspólnej kawie, dyskutujące jednym językiem.

Do czego zmierzam? Ani do tego, że powinno się wybrać to czy tamto, odrzucić bycie „matką Polką” albo zostać karierowiczką. Smuci mnie to, że najczęściej nie mamy wyboru w stawaniu się kimś lub nie stawaniu się w ogóle. Przymusza nas do tego społeczne oczekiwanie w zależności od czasów, w których się rodzimy. Tak niewiele z nas ma odwagę i siłę by zwyczajnie podążać za swoimi własnymi przekonaniami, wybrać drogę inną, niż ta utarta i oczekiwana przez innych. Wpadamy w sidła powinności i stajemy się tym, kim aktualnie powinno się albo modnie się stać. Nawet, jeśli modne jest bycie wyzwoloną kobietą, to tylko i wyłącznie perfekcjonistką, idealnie łączącą wszystkie swoje role. Dodatkowo zadbaną i piękną, co wymusza na nas obecny kanon piękna. Jak sprostać tym wszystkim oczekiwaniom i nie zwariować?

A gdyby tak zapytać kobiety, ile z nich wyszło za mąż za człowieka, którego kochały lub którego wybrali im rodzice? Ile złożyło małżeńską przysięgę tylko dlatego, że dziecko w drodze? Ile w ogóle nie chciało mieć dzieci? Ile chciało pójść na studia i do pracy, ale musiało zająć się domem? Ile wciąż jest totalnie uzależnionych od swoich mężczyzn?

Ile z nas daje sobie prawo dokonywania wyborów? Bez zaszufladkowania się, zaprogramowania na jakąś funkcję? Czy pozwalamy sobie na zastanowienie się, czego chcemy w życiu? Czy wystarcza nam odwagi w sięganiu po to?

Bardziej od tego, że część mężczyzn traktuje nas przedmiotowo, smuci mnie to, że my same traktujemy tak siebie nawzajem. Jakby od życia nie należało się nam nic poza obowiązkami. Oceniamy i kamienujemy się wzajemnie, głośno wypowiadając osądy i opinie: Jak ona mogła pójść do pracy i zostawić takie małe dziecko? Jak mogła wyjechać na zagraniczny projekt, kiedy ma tu męża? Jak może nie umieć gotować i zajmować się domem? Jaka z niej żona i matka? Nie powinna narzekać! Kariera, kariera ważniejsza!

Przecież nasze otoczenie, w tym mąż i dzieci, będą z nami szczęśliwi tylko wtedy, kiedy my same będziemy szczęśliwe. Happy wife, happy life, jak mówią.

Cudownie jest być zarówno „matką Polką” i karierowiczką, cudownie znaleźć sobie miejsce gdzieś po środku albo jeszcze gdzieś poza tymi ramami. Cudownie pod warunkiem, że to nas właśnie spełnia i uszczęśliwia. Nie bądźmy dla siebie tak surowe i oceniające. Inaczej nie oznacza źle.

A z okazji  zbliżającego się Dnia kobiet, który być może stanie się okazją do docenienia samej siebie, wszystkim nam życzę dużo samoakceptacji oraz stale rosnącego poczucia własnej wartości, które stoją za wszystkimi naszymi wyborami.

 

Więcej:

Współczesna matka Polka

http://zwierciadlo.pl/psychologia/wspolczesna-matka-polka

Dzieci? Nie, dziękuję!

http://zwierciadlo.pl/parenting/bede-mama/matka-polka-dzieci-nie-dziekuje/2

Kobiety we współczesnej Japonii

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,812716.html?disableRedirects=true

 

Udostępnij

5 thoughts on “Matka Polka czy karierowiczka?”

  1. Wydaje mi sie, ze kobiety w ostatnim czasie coraz częściej wybierają niezależność w naszym kraju-stawiają na swój rozwój, wiedzą czego chcą. Chociaż są też takie, które uśmiechają się mimo wszystko myśląc ze muszą mieć dzieci, dbać o dom, męża. Powtarzając w kółko: „gdyby nie dzieci i mąż nie byłoby mnie”, „moje dzieci to mój cały swiat” zadna nue przyzna sie, ze czesto nie ma sily, ze chcialany czegos innego, ze moze nie tak wyobrazala sobie swoje zycie. Jedyna kobieta jaka znam ktira publicznie stwierdzila, ze jej zycie nie wyglada tak jak chcialaby, zeby wygladalo, ze macierzynstwo ja meczy jest Agnieszka Chylinska. Bylo to calkiem niedawno. Przy tym moja tesciowa czytajac te wypowiedz skomentowala „no tej to juz odbija, nie umie docenic tego co ma” i wlasnjr jest tez druga kwestia- mianowicie postrzegania przez spoleczenstwo-Gdy mężczyzna jest sam w wieku 40 lat, pracuje i ma o wiele młodsza partnerkę od razu mówimy ze bankowo poleciała na kasę, ze pewnie nic w życiu nie robi tylko leży i pachnie a gdy kobietą ma 40 lat, pracuje i jest atrakcyjna, ale nie ma rodziny to mówimy ze na pewno nie da się z nią wytrzymać, ze tylko kariera jej w głowie- ciągle jesteśmy oceniane. Za wszystko. chyba najlepiej usiąść i pomyśleć, ze skoro nikomu nie dogodzimy to lepiej wybrać swoje szczęście i stawiać przede wszystkim na siebie. 🙂
    Fajny wpis ! Brawa dla autorki za kolejny poruszający temat!

    1. Otóż to. Jakby nie było nam wystarczająco trudno, dookoła nic tylko oczekiwania i presja społeczeństwa, by sprostać roli. Bardzo się cieszę, że sytuacja powoli się zmienia. Ja sama nie czuję się niewolnikiem społecznych oczekiwań, natomiast otacza mnie wiele kobiet, które nieustannie oceniają, krytykują i piętnują te, które postępują inaczej. Bardzo smuci mnie brak zrozumienia i akceptacji innych wyborów. Dzięki za Twój punkt widzenia! 🙂

  2. Świetny wpis! Niestety to rzeczywistość nas tworzy. W zależności od tego, w jakim społeczeństwie czy świecie przyszło nam żyć – takie przyjmujemy role.
    Trochę przykre, że wiele osób boi się sięgać po własne szczęście, odrzucając przy tym narzucone wartości czy prawdy.

    1. Czasami rola tak bardzo przylgnie do człowieka i nawet nie przyjdzie mu do głowy, że mogłoby być inaczej. Jakbyśmy byli zakładnikami „muszę” i „powinienem”. Zbyt rzadko jest w tym miejsce na realizację siebie. Pozostaje mieć nadzieję, że kiedyś świadomość społeczeństwa wzrośnie i w tych tematach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *