Przyjaźń w czasach konsumpcjonizmu

Udostępnij

– A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy?
– Nic wielkiego – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.

 Alan Alexander Milne, Kubuś Puchatek

 

O przyjaźni rzec można by wiele, a przede wszystkim to, że ta autentyczna i oddana jest największym skarbem w życiu. Kto z nas nie chciałby mieć przyjaciela z prawdziwego zdarzenia? Takiego, z którym rozumiemy się bez słów? Takiego, z którym milczenie nie ciąży, a uspokaja? Takiego, do którego można zapukać w środku nocy mając pewność, że otworzy drzwi i pomoże? I w końcu takiego, który będzie z nami nie tylko w smutku, ale i w radości?

Podobno prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie. Czy aby na pewno? Mam wrażenie, że w ostatnich latach dzieje się wręcz odwrotnie – łatwiej nam trwać przy kimś w jego nieszczęściu, niż dzielić z nim radości. Być może to efekt uboczny życia w rozpędzonym świecie konsumpcjonizmu, ukierunkowanego na pogoń za sukcesem, w którym wyścig szczurów jest na porządku dziennym? A może to nasza narodowa zazdrość nie pozwala nam cieszyć się z sukcesów sąsiada, a więc przeżywać z nim radości z awansu, nowego auta czy pięknego domu? Zamiast tego podejrzliwie snujemy domysły, zastanawiając się, czy zarabia uczciwie, z kim się przespał albo skąd w ogóle wziął pieniądze. Zazdrość przesłania nam fakty i niszcząco prowadzi do wydawania osądów oraz często niesłusznych ocen, stawiając między nami, ludźmi, mur nie do przebicia.

 

Prawdziwi przyjaciele to ci, którzy są przy tobie, gdy dobrze ci się wiedzie. Dopingują cię, cieszą się z twoich zwycięstw. Fałszywi przyjaciele to ci, którzy pojawiają się tylko w trudnych chwilach, ze smutną miną, niby solidarni, podczas gdy tak naprawdę twoje cierpienie jest pociechą w ich nędznym życiu.

Paulo Coehlo, Zahir

 

Zazdrość to jednak nie jedyna przeszkoda, stojąca na drodze ku prawdziwej przyjaźni. Ze smutkiem spoglądam na jakość współcześnie zawieranych znajomości, opierających się głównie na lajkowaniu statusów, wrzucania zabawnych selfie oraz wspólnym przeżywaniu rzeczywistości w wirtualnej przestrzeni. Moja obawa dotyczy nie tylko tzw. generacji Z, czyli najmłodszych roczników, nie potrafiących się obejść bez technologii. Żaden chat nie zastąpi spotkania w realnej przestrzeni, dającej możliwość spojrzenia w oczy, otarcia łez lub po prostu podarowania komuś swojej obecności, nawet w milczeniu. Mamy setki znajomych na portalach społecznościowych, żywo zainteresowanych nowinkami z naszego życia. Co się jednak dzieje, kiedy potrzebujemy więcej niż lajka? Ilu z tych znajomych, często na wyrost nazywanych przyjaciółmi, stanie obok nas i pomoże wspólnie pokonać kryzys?

 

Przyjaciel to ktoś, kto choć na chwilę umie oderwać wzrok od siebie samego, aby spojrzeć na mnie. Uważnie. Życzliwie. Łagodnie.

Roma Ligocka – Czułość i obojętność

Nie ma jednej recepty na udaną przyjaźń. Przyzwyczailiśmy się do wyrzucania popsutych rzeczy oraz zastępowania ich nowymi, nie wykazując chęci podjęcia prób naprawy (o czym pisałam tutaj). Dodatkowo trudno nam nauczyć się dawać w świecie, w którym wszystko otrzymujemy gotowe, spakowane w kartonik, uzupełnione o instrukcję obsługi, wyręczającą nas w myśleniu.

 

Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół.

Antoine de Saint-Exupéry, Mały Książę

Mam nadzieję, że mimo wszystko potrafimy być przyjaciółmi. Takimi właśnie niezawodnymi, z prawdziwego zdarzenia. Aby móc brać, najpierw musimy zacząć się dzielić, a więc dawajmy z siebie jak najwięcej. Dobro zawsze powraca, czasami w najmniej oczekiwanym momencie.

 

5 thoughts on “Przyjaźń w czasach konsumpcjonizmu”

  1. Obecnie coraz trudniej o wartościowe relacje… Ludzie chcą mieć wszystko na szybko, od razu. Tuż po pierwszym spotkaniu zachowują się jak najlepsi przyjaciele, opowiadają całe historię swojego życia a i tak nic nie robią sobie z tego, że po jakimś czasie ta osoba znika z ich codzienności.

  2. Czasem jest nam dobrze z pewnymi osobami i wcale nie potrzebujemy wielkich deklaracji. W tym świecie ktoś, kto zwyczajnie może z nami posiedzieć, nawet nie musi nic mówić, ale czujemy jego akceptację dla naszych wyborów i słabości, jest na wagę złota 🙂

  3. Oj jak znów trafiasz w sedno. Umieć cieszyć się z kimś jego sukcesem… nigdy nie sprawiało mi to problemu, czyjeś szczęście nie równa się mojemu nieszczęściu przecież. Niestety… zazdrość zabija relacje, bardzo!
    Druga ważna kwestia, którą poruszasz to to- darowanie komuś swojego czasu, to smutne, że czasem trzeba walczyć o uwagę przyjaciela, zabiegać o spotkanie…które stale ktoś przekłada. Przykre.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *