Rodzicu

Udostępnij

Droga mamo, rzadziej tato – naprawdę sądzisz, że Twoje dziecko będzie zadowolone ze swojej internetowej przeszłości za kilka – kilkanaście lat? Droga blogerko, rzadziej blogerze – myślisz, że Twoja córka i syn będą kiedyś dumni z dziesiątek własnych zdjęć na nocnikach, w kaftanikach, w łóżeczku, przy mleczku, na rowerkach i spacerkach, które w każdej chwili będzie można wygooglować i boleśnie, szyderczo wbić szpilę pomiędzy żebra?  

Bierzesz pod uwagę to, że ono, to słodkie maleństwo, ten kilkuletni berbeć, stanie się kiedyś nastolatkiem, otoczonym przez bezlitosnych i okrutnych rówieśników?  

Wiesz, bardzo prawdopodobne, że Twoja pociecha kiedyś dorośnie, będzie starała się o pracę na mniej lub bardziej poważnym stanowisku, a tak często ostatnio się mówi o sprawdzaniu przez pracodawców internetowej przeszłości potencjalnych pracowników…  

A jeśli i to do Ciebie nie trafia – czy do prawdy zbyt mało mówi się w ostatnich latach o pedofilii? Kto wie – może Twoja mała Małgosia, słodko uśmiechająca się z wanienki lub basenu w ogrodzie, właśnie zasiliła archiwum zboczeńca…? 

Czy Ty, drogi rodzicu, chciałbyś, aby w sieci roiło się od dziesiątek/setek Twoich zdjęć z dzieciństwa? To akurat pewnego rodzaju abstrakcja – zapewne w czasach, kiedy robiłeś jeszcze w pieluchy, stawiałeś pierwsze kroki i uczyłeś się mówić, nie było fejsa i smartfonów, które uwieczniłyby każdą minutę Twojego, wciąż jeszcze, nieświadomego życia. 

Skąd przekonanie, że cały świat koniecznie musi dowiedzieć się, że Zosia właśnie powiedziała mama, Paulinka chora, Antoś dostał samochodzik na urodzinki, a Krzyś dziś był na spacerku?  

Rodzice publikujący na okrągło fotki swoich dzieci na fejsie na prywatnych profilach – to jestem w stanie jeszcze jakoś sobie wytłumaczyć. Rozpiera Was dumna i szczęście, chcecie się pochwalić. Pociechy są całym Waszym życiem, więc tym życiem się namiętnie dzielicie. Może trochę bezmyślnie i niefortunnie, ale pewnie w dobrej wierze, spontanicznie. 

Nie jestem natomiast w stanie zrozumieć blogerów, wyciągających w tekstach zabawne opowieści o rzadkiej kupie i przygodach Jasia. Ba! Poświęcających się tej tematyce bez reszty. A jeszcze bardziej nie potrafię się nadziwić, kiedy ktoś bloga/stronę buduje właśnie na zdjęciach swoich dzieci.  

Czy ktoś się w ogóle zastanawia, czy one by sobie tego życzyły? Czy nie robicie im tym krzywdy? Serio, nikt nie weźmie pod uwagę tego, że one, choć jeszcze nie mają pojęcia, co to znaczy, posiadają prawo do własnego wizerunku? W przyszłości będą mogły same, miejmy nadzieję, zdecydować, czy chcą mieć fejsa i jaką częścią życia prywatnego podzielą się w sieci.  

Jak sądzisz, drogi rodzicu, jak zareaguje Twoje nastoletnie dziecko na wieść, że masa ludzi zna szczegóły, czasami najbardziej wstydliwe lub żenujące, z jego dziecięcego życia? Że wchodzi w dorosłość z internetową przeszłością? Że zafundowałeś mu pewien start w sieci? A jeśli ono, w przeciwieństwie do Ciebie, nie będzie chciało dzielić się wszystkim ze wszystkimi?  

Pomyśl, zanim opublikujesz.  

2 thoughts on “Rodzicu”

  1. Też się wielokrotnie nad tym zastanawiam o czym myślą rodzice upubliczniający swoje dzieciaki. Czasem mam wrażenie , że tylko o „lajkach” 🙁

  2. Tekst,który powinien dać do myślenia. Rodzice często, bez żadnej refleksji, osmieszaja swoje pociechy a to historiami z życia a to zdjęciami, całymi seriami. Zgadzam się z Tobą w 100%

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *