Spotkania

Udostępnij

Co w dzisiejszych czasach znaczy powiedzieć, że kogoś poznałeś? Wystarczy wymienić się spojrzeniami, uściskiem dłoni, podać swoje imię? Czy może potrzeba czegoś więcej?  

Czy o ekspedientce w osiedlowej piekarni, która spontanicznie i zaskakująco poprawiła Ci humor, wlała się żartem pod kołnierz Twojej anonimowości, powiesz, że ją poznałeś, czy może nadal pozostanie dla Ciebie przezroczysta? Następnym razem uśmiechniesz się do niej czy udasz, że nie pamiętasz tamtej sytuacji? 

Czy w ogóle chcesz poznawać ludzi? Zapamiętywać ich imiona, słuchać o radościach i smutkach, spotykać się przy kawie, wymieniać doświadczeniami, wspólnie ponarzekać, wesprzeć się w trudnej chwili, pójść na imprezę, potańczyć do białego rana, biegać boso po rosie, pograć w chińczyka, obejrzeć film, wypić lampkę wina lub szklankę świeżo wyciskanego soku? 

A może jednak dobrze Ci w Twojej skorupie, hermetycznym świecie, zbudowanym wokół znajomych od lat i nowych nabytków, poznanych pomiędzy drinkiem a kolejnym bitem, będących idealnymi kompanami do sobotniego niepamiętania? Dla ludzi na ulicy wolisz być przezroczysty, znajdując tym samym wytłumaczenie dla ich niezauważalności w Twoich oczach?  

Dostrzegasz panią na kasie w Biedronce czy raczej na autopilocie rzucasz pod nosem „kartą, proszę” i, zatopiony we własnych myślach, zamknięty w swoim świecie, pakujesz zakupy do torby mechanicznie podanej przez tę właśnie kobietę? Kobietę być może działającą równie odruchowo jak Ty, bezmyślnie i bezosobowo. 

Widzisz człowieka w pani sprzątającej klatkę w Twoim bloku, obok której przemykasz na palcach, by nie podeptać świeżo umytej podłogi? Zauważasz ludzi, stojących obok Ciebie w kolejkach? Obsługujących Cię w różnych punktach? Milczących obok Ciebie w tramwaju? Siedzących w autobusie? Przechodzących co rano pod Twoim oknem z psem? Mijanych na ulicy? Mieszkających po sąsiedzku? Widzisz ich wszystkich, rozmawiasz z nimi, uśmiechasz się czasem? Czy może jednak zachowawczo przyjmujesz do wiadomości ich istnienie, byty i niebyty, równie beznamiętnie jak fakt, że warzywniak zlikwidowany, ale za to budują nowy blok? 

Ja czasem zapominam. Zbyt często mówię „kartą, proszę”, nie patrząc w oczy, nie patrząc w ogóle. Zapominam, że po drugiej stronie jest KTOŚ. Zapominam, że ten KTOŚ jest w pracy już którąś godzinę. Zapominam o ludzkich odruchach. Bywa, że się denerwuję, bo to trwa zbyt długo, bo przecież się spieszę i nie chce mi się czekać.  

Najczęściej biegnę do pracy, bezmyślnie pokonując ulice, nie zauważając nikogo i niczego, zatopiona w myślach i gdybaniach na temat rozpoczynającego się dnia. Patrzę, ale widzę tylko to, co chcę widzieć.  A potem człowiek się dziwi, że wszyscy anonimowi i obcy. Podobno taki znak czasów. Klapki na oczach skutecznie nie pozwalają dostrzegać innych. I choć najważniejsze jest niewidoczne dla oczu, najpierw potrzeba jednak oczu, by i coś wewnątrz zauważyło, poczuło. 

Kiedy już otworzę oczy, ale i coś więcej, zauważę i wyjdę ze skorupy – poznaję fantastycznych ludzi. Nierzadko na długie miesiące, regularne herbaty, a może i na całe życie?  

Uwielbiam to uczucie lekkości i małego szczęścia, wypełniającego mnie od środka po brzegi, szczęścia na widok odwzajemnionego uśmiechu czy uczucia ulgi na twarzy w reakcji na ludzki odruch. To przecież tak niewiele, tak mało, a czasem tak trudno się na to zdobyć. I nie oceniać. Patrzeć bez filtrów, bez stereotypów, bez nakładek z własnych przekonań.  

 

3 thoughts on “Spotkania”

  1. Ja jestem mocno relacyjna. Jakoś tak naturalnie patrzę na panie kasjerki, nawiązuję kontakt wzrokowy, często wywiązuje się krótka rozmowa, czasem się z czegoś obie pośmiejemy, takie tam.
    Wiadomo, niekiedy naprawdę człowiek się spieszy albo jest wyjątkowo pochłonięty czymś i na „tu i teraz” brak przestrzeni w głowie. Czasem. Jednak stanowczo w moim przypadku przeważa kontakt z otaczającym mnie światem i ludźmi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *