Świąteczne szaleństwo? Tak! :)

No i stało się. Tak długo wzbraniałam się przed świątecznym nastrojem i szaleństwem w obawie przed tym, że trudno będzie mi wytrzymać jeszcze długie tygodnie w pracy. Tym czasem wystarczyła garść pięknych puchatych płatków śniegu, kilka świątecznych piosenek zasłyszanych w radio, herbata z pomarańczą i goździkami i już po mnie, przepadłam…

Ogarnęła mnie niesamowita radość na myśl o uśmiechach na twarzach bliskich przy wręczaniu prezentów, więc jak co roku prezenty będą większe, niż wcześniej planowałam. Cóż mogę poradzić na to, że tak bardzo lubię dawać? Domowy budżet jakoś to przetrwa, zresztą jak co roku 🙂 Postanowienie o rozsądnym wydawaniu pieniędzy i nie wpadnięciu w zakupowe szaleństwo wzięło w łeb. Chyba nie mam nic na swoje usprawiedliwienie…

Okres świąteczny to dla mnie również czas niesamowitych zapachów – pomarańcze, mandarynki, goździki, przyprawy korzenne, cynamon… Właśnie tym wszystkim pachnie teraz moje mieszkanie – od świeczek po peeling do ciała, pomarańczowo-czekoladowy ♥, na która namówiła mnie przemiła ekspedientka, oczywiście wykorzystując mój słabszy dzień podczas zakupowych zmagań.

Nagle tak bardzo nie mogłam doczekać się Świąt, że w tym roku piękna, gęsta jodła w roli choinki pojawiła się u mnie aż tydzień wcześniej. Teraz dumnie prezentuje babcine bombki i jest schronieniem-wodopojem dla zaskoczonego i jednocześnie oczarowanego nią „futra”.

Przyznaję się do jeszcze jednego wykroczenia, co prawda na wyrost, ale jednak – już teraz z niecierpliwością uśmiecham się bardzo szeroko do pierogów z kapustą i grzybami, ryby po grecku i oczywiście czerwonego barszczu. Niestety prawdopodobnie pochłonę wszystkiego więcej niż powinnam, a to zalicza się do świątecznego obżarstwa, którego też chciałam uniknąć… Ale czy da się jeść rozsądnie coś, na co czeka się cały rok? Może kiedyś się tego dowiem…  🙂

Wygląda na to, że wszystko gotowe, choć okna wcale nie umyte i porządki w szafach wciąż jeszcze tylko w planach.

Coś sprawia, że nie potrafimy oprzeć się temu magicznemu okresowi,  pozostać na niego obojętnym czy działać zgodnie z planem. Zdaje się, że rozsądek nie zawsze bierze udział w świątecznych przygotowaniach, więc nie pozostaje nam nic innego, jak czerpać z nich jak najwięcej radości!

Sobie i przy okazji wszystkim innym, którzy również dali się trochę ponieść, życzę samych przyjemności: fantastycznej atmosfery podczas rodzinnych spotkań, radości z prezentów – i tych dawanych, i tych otrzymywanych, dużo wytrwałości w walce z pierogami, uszkami i rybami, mnóstwa uśmiechu i serdeczności. W końcu Święta Bożego Narodzenia obchodzimy tylko raz w roku, dlaczego więc mamy nie dać porwać się ich magii?

 

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *