„Sztuka życia”, Z. Lew-Starowicz

Sztuka życia idealna jest na leniwe popołudnie pod kocem, z kubkiem gorącej herbaty. Idealna na kradzione kilkadziesiąt minut w drodze do pracy. Idealna do porannej kawy i do filiżanki kakao przed snem. Idealna, jeśli chcesz zarazić się optymizmem, szczerze pośmiać, poczuć lekkość i czystą radość. Dobrze robi na przygnębienie i smutek. Podnosi na duchu i zaskakuje.

Wciąga od pierwszego zdania, więc możliwe, że jeśli zaczniesz ją czytać w drodze do pracy, będziesz jeździł w kółko, dopóki nie skończysz. Albo położysz się bardzo późno spać, jeśli zdecydujesz się sięgnąć po nią wieczorem. Możliwe też, że poranna kawa zupełnie Ci wystygnie i spóźnisz się, gdziekolwiek byś się nie wybierał… Naprawdę trudno się od niej oderwać!

To najbardziej wciągający, przepełniony mądrością, a przy tym lekki wywiad, jaki miałam okazję czytać. Ma się niemal wrażenie, że rozmówca siedzi obok w fotelu i prowadzi z nami luźną pogawędkę na tematy najważniejsze i najbardziej nas nurtujące. Jest więc lekko, z poczuciem humoru i błyskiem w oku. Z energią i optymizmem, bez patosu, wielkich słów i sloganów. Tak zwyczajnie i ciepło, że uśmiech sam pojawia się na twarzy.

Profesor Lew-Starowicz, niewątpliwie najbardziej znany polski seksuolog, to przede wszystkim niesamowicie mądry i szczęśliwy człowiek. Zaraża entuzjazmem, pogodą ducha i chęcią życia. Wielokrotnie zaskakuje uderzającą prostotą poglądów i otwartością w spojrzeniu na świat.

W rozmowie z Krystyną Romanowską opowiada o sposobach utrzymania równowagi po pracowitym dniu, o szczęściu i niesprawiedliwości, o cierpieniu i śmierci, o miłości i przyjaźni. O tym, co składa się na jego poczucie szczęścia, a są to niekiedy drobiazgi, których łatwo nie zauważyć w codziennej gonitwie: uśmiech kochanej osoby, ulubiona muzyka, kieliszek wina, podróż na koniec świata lub do maleńkiej wsi na drugim krańcu Polski, taniec do latynoamerykańskich rytmów, makaron z oliwkami. Jest mistrzem w dostrzeganiu drobnych spraw, które dają mu poczucie szczęścia:

Co pana cieszy?

Teraz dostałem ładne pióro w prezencie. Dobrze trzyma się ręki. W miarę upływu czasu chwytność nie jest już taka dobra, więc lepiej w ręce leżą grubsze pióra. To ma grubość idealną. (…)

Naprawdę taki drobiazg pana cieszy?

Ale przecież z takich małych radości składa się szczęście! Ile razy w życiu możemy wygrać w totka? Bądźmy realistami – raczej ani razu. Dlatego najważniejsza jest umiejętność cieszenia się z drobiazgów.

Profesor dzieli się swoim spojrzeniem na życie, nie raz przy tym zaskakując – przyzwyczajeni do pogoni i szukania drugiego dna, dopatrujemy się w rzeczywistości ukrytych sensów, wszystko niepotrzebnie komplikując. Tymczasem najprostsze odpowiedzi i stare prawdy okazują się być najbardziej trafnymi. W dodatku tym bardziej zaskakują, im bardziej zostały przez nas zapomniane.

Jeśli masz więc ochotę na chwilę refleksji, ale też dawkę humoru i zastrzyk optymizmu, Sztuka życia będzie dla Ciebie idealna. Idealna, jeśli masz ochotę pozwolić się wciągnąć i nie móc się oderwać aż do ostatniego zdania. I jeśli lubisz ukryć się pod kocem, by zanurzyć się w rozmowie o życiu też nieźle się sprawdzi.

 

About the author

Comments

  1. To też nie moje klimaty, ale przeczytałam- bardzo lekko, ciekawie, od deski do deski. Polecam, choćby dlatego, żeby zobaczyć, jakim zwyczajnym człowiekiem jest nadzwyczajny profesor. Trochę szalony, bardzo towarzyski, cieszący się drobiazgami w zyciu. Czytałam ten wywiad, widziałam twarz profesora, słyszałam jego głos i …było naprawdę ciekawie. Przeczytajcie, chociażby z samej ciekawości . Warto☺

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *