Tęskno mi

Udostępnij

Duszę się. Uwiera mnie moje własne życie, wynik świadomych wyborów i decyzji. Życie, które przecież sama zaprojektowałam, nikt mnie do niczego nie zmusił, nie namówił. A jednak codzienność uwiera mnie boleśnie, jakby była dla mnie za ciasna i niedopasowana. Próbuję się dostosować do nowych – starych realiów, ale marnie mi to idzie…

Tęsknię za wolnością i przestrzenią. Za czystym powietrzem i lasami. Za wiatrem we włosach i słońcem na twarzy. Nawet za mżawką i mgłami, podstępnie przenikającymi przez ubrania. Brak mi natury wokół, dzikości przyrody, codziennej walki ze sobą, zmagań z własnymi słabościami. Tęskno mi również za beztroską i oddychaniem pełną piersią. Za krajobrazami zapierającymi dech, podziwianymi z niemym zachwytem. Za wybieganiem na zewnątrz bez zastanawiania się nad tym, co mam na sobie, czy cienie pod oczami bardzo widoczne, czy włosy mocno potargane…

Bardzo dotkliwie brakuje mi też ciszy.

Odkąd wróciłam, czuję się, jakbym przestała oddychać, odczuwać. Wszystkie bodźce wydają się być płaskie, dźwięki nieznośne i niechciane, zapachy przytłaczające i obce. Wkładam ciało w sztywne koszule i sukienki, choć najchętniej pozostałabym w luźnych bluzach i miękkich dresach. Patrzę na swoje odbicie i widzę kogoś innego, miotającego się, szukającego swojego miejsca. Nie mogę się skupić. Jakiś wewnętrzny niepokój nie pozwala mi się wyciszyć i płynnie wrócić do wcześniejszego życia, które, jak mi się zdawało, bardzo lubię.

Ach, cóż najlepszego zrobiły mi te Bieszczady?

Nasze urlopowe podróże niewiele mają wspólnego z ofertami last minute, wygrzewaniem się plackiem na plaży z książką lub moczeniem w hotelowym basenie z drinkiem z palemką. To podróże do innego świata, najczęściej świata przyrody, który wciąga, zachwyca i nie pozwala tak łatwo o sobie zapomnieć. Świata, który oferuje nam najcudowniejszy odpoczynek, odejmuje zmarszczek i zmartwień, koi nerwy, pozwala naładować baterie. Dlatego właśnie powroty są takie trudne.

Ze smutkiem obserwuję skoczne sroki, parami tańczące na poręczach balkonów, co chwila figlarnie zaglądające przez okna do naszych mieszkań. Jak żyje się im w miejskiej dżungli?

Jasne, że już niedługo wskoczę na właściwie tory, dopasuję się do mojego życia i zapomnę o tęsknotach, rozterkach i bujaniu w obłokach, ale zastanawiam się… czy skoro tak bardzo mi tego brakuje, skoro mogłam być tam sobą i cieszyć się każdą minutą… może tam właśnie jest moje miejsce? A może jeszcze gdzieś zupełnie indziej ale nie tu, gdzie się teraz znajduję? Gdzieś blisko natury, z zapasem świeżego powietrza do końca życia? Może ono już na mnie czeka? Aż rzucę wszystko i odważę się je odnaleźć?

 

28 thoughts on “Tęskno mi”

  1. Z ciszą od dłuższego czasu jestem za pan brat, więc świetnie ciebie rozumiem:) A wolność i przestrzeń można zauważyć nawet w zgiełku miasta, jak? Zatrzymać się na chwilę i pozwolić sobie na marzenia:) Choćby o Bieszczadach

  2. No cóż…Ktoś chyba dojrzewa do poważnych zmian i to nie tylko tych zawodowych😉…A jeszcze ten ktoś kiedyś uczył mnie, że marzenia są nie po to, by je mieć, tylko je spełniać…Tuptusiu, w drogę! 😘

  3. „Ach, cóż najlepszego zrobiły mi te Bieszczady?”

    Ktoś trafnie napisał, że te objawy przypominają zakochanie 🙂

    A gdzie mieszkasz, że aż tak bardzo brakuje Ci przyrody?

  4. Po powrocie z urlopu z głuszy miałam bardzo podobne przemyślenia, że skoro tam było mi tak dobrze to może trzeba tam zostać, najlepiej na stałe. Realia jednak zagłuszyły ten głos. Może i dobrze, bo skąd pewność, że tam będzie lepiej? pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *