W sieci powinności

Ile razy w tygodniu zdarza Ci się powiedzieć komuś, że powinien coś zrobić? Jakie uczucia towarzyszą Ci, kiedy dana osoba jednak postąpi inaczej? Złościsz się? Irytujesz?

I odwrotnie – jak często słyszysz od innych cenne wskazówki na temat tego, jak powinieneś żyć, wychowywać dzieci, jakie decyzje podejmować? Co czujesz w takich momentach? Jest Ci z tym dobrze, czy może odnosisz wrażenie, że doradca próbuje narzucić Ci swój sposób myślenia?

Można by się pokusić o stwierdzenie, że ze słowem powinieneś rodzimy się na ustach, by przez kolejne lata uczyć się odmieniać je przez wszystkie przypadki. Powinieneś lub nie powinieneś, w zależności od kontekstu, nie tylko słyszymy niemalże co dzień – równie często pada z naszych ust. Czym jest więc ta powinność?

Dla przykładu:

Powinnaś zostać w domu. Nie powinieneś teraz wyjeżdżać. Powinni ponownie przemyśleć podjętą decyzję.

Co w praktyce stoi za takimi stwierdzeniami? Nic innego, jak nieumiejętność bezpośredniego zakomunikowania tego, co byśmy chcieli, aby się wydarzyło lub co się nam nie podoba. W rzeczywistości komunikaty mogą brzmieć następująco:

Chciałbym, abyś została w domu. Chciałabym, abyś teraz nie wyjeżdżał. Chciałabym, żeby zmienili decyzję/Nie podoba mi się podjęta przez nich decyzja.

Z jakiegoś powodu dajemy sobie prawo do narzucania innym własnego zdania, nie pozwalając im na samodzielne decydowanie o swoim życiu. Nie wiedzieć czemu, chcielibyśmy, aby inni postępowali zgodnie z naszymi, a nie własnymi przekonaniami, natomiast nie potrafimy albo wręcz nie chcemy wyrażać się wprost, ponieważ  oznaczałoby to przyznanie się do chęci kontrolowania czyjegoś zachowania. Słowem – w taki zakamuflowany sposób staramy się sterować czyimś życiem, nie akceptując faktu, że każdy człowiek ma prawo sam o sobie decydować.

Co więcej, słysząc i mówiąc powinieneś, wydaje się nam, że istnieje jakiś ogólny kanon prawa, który reguluje wszystkie kwestie naszego życia. W rezultacie takiego rozumowania denerwujemy się, kiedy ktoś postąpi niezgodnie z naszą radą. Z drugiej jednak strony, bardzo często irytujemy się, kiedy ktoś z boku próbuje nam mówić, co w danej sytuacji powinniśmy zrobić. Nierzadko takie zachowania stają się powodem konfliktu, odbierane jako próba wtrącania się.

Kluczem do sukcesu oraz zmiany myślenia jest zrozumienie, że każdy człowiek ma prawo nie zgadzać się z innymi, a w efekcie podejmować własne, niezależne decyzje, w związku z czym nikt nie może narzucać mu swoich wyborów. Oczywiście działa to w dwie strony i bardzo ułatwia komunikację.

Wyobraź sobie, że Twój partner mówi:

Powinieneś/powinnaś poświęcać mi więcej czasu.

Za takim stwierdzeniem kryją się dwie ważne informacje: po pierwsze, uważam, że poświęcasz mi za mało czasu, po drugie, chciałbym/chciałabym, abyś poświęcał mi go więcej. Czy nie piękniej i przyjemniej byłoby przekazać swoją potrzebę w taki właśnie sposób? Bez dodawania do wypowiedzi ukrytego przymusu?

Mówiąc komuś, że coś powinien, zwyczajnie narzucamy mu nasze zdanie, nie dając możliwości dokonania wyboru. Czym innym jest stwierdzić: chciałbym, abyś poświęcała wychowaniu dziecka więcej czasu, zamiast: powinnaś zrezygnować z pracy i zająć się dzieckiem.

Używając słowa powinieneś, wychodzimy z założenia, że wiemy lepiej, jak należy żyć i chcemy komuś narzucić własną wizję kształtowania rzeczywistości. Trudno nam zaakceptować fakt, że nie mamy wpływu na cudze wybory. Najlepiej więc uwolnić się od posługiwania się tym słowem w stosunku do innych, a przy podejmowaniu własnych decyzji, wsłuchiwać się w siebie, pomijając dobre rady obserwatorów.

Udostępnij

1 thought on “W sieci powinności”

  1. Oj ważny temat poruszyłaś. Dla mnie tego typu komunikaty są niedopuszczalne i naruszają moją sferę decyzyjności, prywatności itp. Dodatkowo osoby, które mówią innym…co ci powinni, nie są już w moich oczach wiarygodne pod względem intencji. Niestety!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *